Rozdział III

Późne średniowiecze

1292–1500

Ledwie Kinga spoczęła w grobie, a już wyrósł nad Dunajcem Sącz Nowy. Stary jednak nie dał się przenieść – został przy klasztorze, przy grobie swej pani i przy własnym rynku.

6 min czytania

Kilka miesięcy po śmierci Kingi, ósmego dnia listopada roku 1292, król czeski Wacław II wystawił przywilej, który miał odmienić losy całej Sądecczyzny. Bertold i Arnold, synowie wójta sądeckiego Tylmana, otrzymali polecenie, by miasto przenieść na grunty biskupiej wsi Kamienica, w widłach Dunajca i Kamienicy, na ziemię należącą do biskupa krakowskiego Pawła z Przemankowa. Nowe miejsce było bardziej obronne, a granica węgierska potrzebowała mocnej strażnicy. Zamiar był śmiały: przenieść nie tylko mieszczan, ale i oba konwenty, klarysek i franciszkanów.

Dwa Sącze, jedno imię

Plan powiódł się jeno w połowie. Nowy Sącz powstał i urósł, lecz stare miasto ani myślało znikać – trwało przy klasztorze, przy grobie swej fundatorki i przy swoim rynku. W 1298 r. klaryski dostały sto grzywien srebra z żup krakowskich jako rekompensatę, co miało ostatecznie zamknąć sprawę przenosin. Klasztor wziął srebro, a miasto zostało tam, gdzie było.

Odtąd trzeba było te dwa Sącze jakoś rozróżniać. Już w 1299 r. pleban Jakub występuje w dokumencie jako plebanus de Antiqua Civitate – proboszcz ze Starego Miasta. Nazwa „Nowy Sącz” upowszechniła się dopiero w drugiej ćwierci XIV w. Tak oto stary gród Kingi zyskał przydomek, który nosi do dziś.

Niespokojny wiek czternasty

Początek nowego stulecia przyniósł miastu krew i ogień. W 1306 r., po zabójstwie Wacława III, ludzie biskupa Jana Muskaty napadli na Stary Sącz, a zapis o tym zdarzeniu mówi, że „liczni ludzie zostali zabici, powieszeni i ukrzyżowani”. Ciężkie to były czasy dla bezbronnego miasta, którego nie chroniły żadne mury.

A przecież handel nie ustawał. Około 12 września 1306 r. przywilej dla Krakowa nakazywał kupcom wiozącym miedź „z Węgier i Sącza do Torunia” sprzedawać towar właśnie w Krakowie. W 1307 r. w dokumencie pojawia się rada miejska, a w 1310 r. pismo o sprowadzaniu z Węgier miedzi, wina, bydła i świń. Sącz żył z traktu, który wiódł przez góry ku południowym sąsiadom.

Niepokoju nie brakło i później. W 1311 r. stacjonowały tu wojska węgierskie, które Władysław Łokietek przywołał, by zdusić bunt wójta Alberta. W 1315 r. wójtostwo sprzedano za pieniądze, a w 1322 r. klaryski wiodły z Łokietkiem spór o patronat nad parafią. Rzecz ciekawa: historycy nie znają żadnego przywileju Łokietka dla Starego Sącza. Po objęciu przezeń władzy majątki klarysek jednak się ustabilizowały.

Grób Kingi i kościół Trójcy Świętej

Pamięć o Kindze nie gasła ani na chwilę. Około 1307 r. jej szczątki złożono w kamiennym grobowcu, w latach 1307–1312 spisano dwadzieścia jeden cudów, a w 1329 r. ukończono księgę Miracula. Anonimowy żywot Vita et miracula sanctae Kyngae, spisany w latach 1317–1329, przypisuje się starosądeckim franciszkanom, a wśród nich bratu Florianowi.

Wtedy też wyrósł kamienny kościół klasztorny. Gotycką świątynię Trójcy Świętej konsekrował biskup Jan Grot w 1332 r. Historyk sztuki Piotr Pajor widzi w niej budowlę jednorodną, wzniesioną w jednej kampanii przez warsztat katedry krakowskiej, zapewne przy wsparciu Łokietka i jego małżonki Jadwigi.

Ta sama Jadwiga Kaliska, owdowiawszy, w 1334 r. objęła rządy nad Starym Sączem. Zmarła 10 grudnia 1339 r. i spoczęła w klasztorze. Nie była pierwszą z rodu, która tu znalazła przystań – jej matka Jolanta, rodzona siostra Kingi, zmarła tu jako klaryska już w 1298 r.

Ksienie, wsie i prawo magdeburskie

Klaryski gospodarowały wielkimi dobrami i rozumiały, że ziemia bez ludzi niewiele jest warta. W 1307 r. osadziły Kluszkowce na sześćdziesięciu łanach z szesnastoma latami wolnizny, w 1317 r. Sromowce Wyżne, w 1324 r. dokupiły Krosnę, a w 1336 r. ksieni Salomea założyła Tylmanowę. Nie wszystko się udawało: w 1341 r. ksieni Wisława na próżno usiłowała osadzić wieś między Dunajcem a Popradem.

W 1327 r. działały komory celne w Rytrze i w Starym Sączu, a lokacje Piwnicznej (1348) i Muszyny (1364) przemeblowały całą sieć osad w okolicy. Parafia starosądecka liczyła około 1340 r. mniej więcej tysiąc trzysta czterdzieści dusz.

Najważniejsze przyszło w roku 1357. Ksieni Konstancja, dawna księżna głogowska i siostrzenica Kazimierza Wielkiego, nadała miastu prawo magdeburskie. Wójtostwo pozostało w rękach klasztoru, a dokument wylicza jatki rzeźnicze, piekarskie i sukiennicze. Przywilej potwierdzano później, m.in. w 1358 i w 1415 r. Wtedy też miasto otrzymało regularny kształt: prostokątny rynek i rozchodzące się od niego bloki zabudowy.

Król sprzyjał osadnictwu: w 1359 r. biskup Bodzęta, przynaglony przez monarchę, obniżył dziesięcinę w dobrach klarysek. Gorzej wyszło z przywilejem Kazimierza z 1363 r., który zwolnił kupców z Bardiowa od ceł i zapoczątkował wieloletni spór o cło grybowskie – rozstrzygnięty na korzyść klarysek dopiero w 1508 r.

Przez Sącz wędrowała sól z Bochni i Wieliczki, sukno szkarłatne oraz ołów ze Sławkowa i Olkusza. Najstarsze jarmarki odbywały się w niedzielę Trójcy Świętej oraz na świętych Feliksa i Adaukta. Z 1396 r. pochodzi pierwsza wzmianka o szkole parafialnej. Królowie i królowe rezydowali jednak już w Nowym Sączu: w 1376 r. królowa Elżbieta rządziła „z Sącza”, a w 1384 r. to tam witano Jadwigę Andegaweńską.

Pożoga i powolny zmierzch

Rok 1410, w Polsce zapamiętany z Grunwaldu, w Starym Sączu zapisał się łuną. Ścibor ze Ściborzyc, będący na służbie Zygmunta Luksemburskiego, najechał i spalił nieobwarowane miasto. Kościół parafialny odbudowano zapewne właśnie po tym zniszczeniu.

Życie toczyło się dalej. W 1413 r. kupcy starosądeccy wiedli spór z Katarzyną z Bochni na zamku krakowskim, a w 1441 r. do grobu Kingi pielgrzymowali górnicy z Bochni. Od 1454 r. istniał w mieście cech zbiorowy. Około 1470 r. wyrzeźbiono lipową figurę Kingi, którą do dziś można oglądać w kaplicy, w latach 70. XV w. biskup Jan Rzeszowski wzniósł jej mauzoleum, a w 1473 r. sam Jan Długosz spisał jej żywot.

Księga miejska z lat 1480–1489 wymienia cztery warsztaty kuśnierskie, czterech piekarzy, dwóch kowali i dwa browary. Rejestr bractwa z 1488 r. dorzuca szewców, kowali, bednarzy i rybaków. Skromne to rzemiosło, ale żywe.

Długosz nie miał jednak dla miasta litości. Pisał o Starym Sączu jako o grodzie „niegdyś sławnym i bogatym w ludzi i kupców”, który „teraz jest zaledwie mało znaną wsią”. Przesadził zapewne, jak to kronikarz – ale w tych słowach słychać prawdę o mieście, któremu młodszy brat nad Kamienicą odebrał handel i królewskie łaski. Stary Sącz wchodził w nową epokę jako ciche miasteczko pod opieką ksieni.

Na dawnych i nowych zdjęciach